Zawód programisty jest jednym z tych, który daje możliwość realizowania dodatkowych zleceń i projektów po godzinach. Sam wielokrotnie realizowałem i dalej realizuję projekty w ramach mojego wolnego czasu. Wcześniej robiłem to przede wszystkim dla pieniędzy. Zlecenia wpadały jedno za drugim i w sumie nie było problemów z ich wyszukiwaniem tylko z realizacją na czas. W tym artykule podzielę się z Tobą całym moim doświadczeniem i wrażeniami - zarówno pozytywnymi jak i negatywnymi - na temat realizowania projektów po godzinach

Projekty dla siebie czy dla kogoś?

Muszę zacząć od tego, że projekty po godzinach można podzielić na te które realizujemy dla siebie oraz na te, które realizujemy na zlecenie. Różnica jest tutaj oczywista - w przypadku zleceń od razu dostajemy pieniądze za ich wykonanie a własne projekty mają za zadanie rozwijać nasze zainteresowania, pasje i nauczyć nas czegoś nowego. W niektórych przypadkach takie poboczne projekty zmieniają się w biznes, zmieniając tym samym bieg naszej kariery.

Pozytywne strony

Patrząc na pozytywne strony jakichkolwiek projektów po godzinach, pierwsze co mi się nasuwa to kwestia rozwoju i nauki nowych umiejętności. W mojej opinii jest to jeden z dwóch najlepszych sposobów zdobywania wiedzy (najlepszym jest przekazywanie naszej wiedzy innym). Jeżeli realizujemy dodatkowy projekt na własne potrzeby, często wykorzystujemy jakieś nowe frameworki, narzędzia i technologie, których np. nie stosujemy w pracy na etacie. Poza tym często poznajemy przy tym nowych ludzi, nowe zasoby i źródła wiedzy. No i ostatecznie spotykamy problemy których rozwiązanie przenosi nas na kolejne poziomy programowania.

Oczywiście to wszystko nie zawsze jest oczywiste. Spotykałem się ze zleceniami, które w żaden sposób mnie nie rozwijały. Polegały na powtarzalnych czynnościach lub pracy z technologiami, których nigdzie indziej nie wykorzystałem. Z jednej strony praktycznie natychmiast otrzymywałem za nie wynagrodzenie w postaci dodatkowej gotówki ale szczerze? Z perspektywy czasu nie ma po nich śladu. Czuję, że mógłbym poświęcić ten czas na inne aktywności, które mogłyby stanowić większe przełożenie na miejsce w którym jestem dzisiaj.

Więc z jednej strony mamy tutaj zaletę w postaci zdobywania nowej wiedzy a z drugiej sytuację w której bardzo łatwo wpadamy w pułapkę projektów które poza finansami nie przynoszą nam nic wartościowego.

Od ponad 2 lat, jednym projektem po godzinach który realizuję to rozwój kanału na youtube - overment (teraz jeszcze zaangażowałem się w Przeprogramowanych). W każdym razie tego typu projekt po godzinach dostarczył mi niesamowicie dużo wiedzy, nowych umiejętności i zaprowadził w miejsca w które z pewnością nie trafiłbym gdyby nie on. Mało tego ciągle poznaję ludzi i nawiązuję znajomości które z absolutną pewnością nie miałyby miejsca gdyby nie overment. Tak naprawdę gdyby nie ten projekt, nie byłoby również Przeprogramowanych, ponieważ Marcin i Przemek to przykłady osób, które poznałem rozwijając kanał.

No i ostatnia rzecz której nie mogę pominąć pisząc o overment czy Przeprogramowanych: Satysfakcja. A będąc bardziej konkretnym Niemożliwa do opisania słowami Satysfakcja. Z całą pewnością nie ma niczego w dotychczasowej pracy co dawałoby mi tyle radości, co niektóre komentarze czy prywatne wiadomości które regularnie otrzymuję. Mało tego, przekazując swoją wiedzę nareszcie czuję, że robię coś do czego jestem powołany.

Negatywne strony

To co napisałem powyżej ma też drugą stronę medalu. Realizowanie jakiegokolwiek projektu, niezależnie od tego czy to 100% zajawki czy 100% nastawienia na kasę, niesie ze sobą pewne ograniczenia i konsekwencję o których należy pamiętać. Już pominę fakt, że wiele projektów które podejmowałem z różnych powodów upadła, bezpowrotnie grzebiąc setki godzin pracy. Często też wykonywałem zlecenia za które nie otrzymywałem wynagrodzenia lub miałem sytuacje konfliktowe, które negatywnie wpływały na późniejsze relacje (szczególnie gdy realizowałem projekt “po znajomości”).

Myśląc o negatywnych stronach realizowania projektów po godzinach, pierwsze co przychodzi na myśl to czas. A konkretnie czas w którym nie odpoczywam, nie spędzam go z rodziną albo … nie uczę się tego, na co w danej chwili mam ochotę. I akurat to doceniamy dopiero z perspektywy czasu lub ewentualnie gdy projekt przeciąga się tygodniami i jest dawno po ustalonym budżecie.

W trakcie realizacji projektów często dochodziło do sytuacji w których musiałem poświęcić również czas który miałem na sen. Kończyło się zarwanymi nockami. Czasem było to z wyboru, bo po prostu za bardzo jarałem się projektem aby pójść spać a czasem była to kwestia deadline’u i konieczności wprowadzenia “ostatnich poprawek”. Do dziś nie zapomnę sytuacji w której dostałem ponad 120 poprawek CSS w projekcie realizowanym w języku … japońskim i tam ogromne znaczenie miał sposób łamania się wyrazów na różnych ekranach. Takie poprawki mógł wychwycić wyłącznie tłumacz.

Jeżeli chodzi o negatywne strony realizowania projektów po godzinach jest jeszcze temat dotyczący własnych projektów. Tak jak już wspomniałem, znaczna ich część trafia do szuflady lub z jakiegoś powodu kończy w koszu. I szczerze mówiąc - z bardzo dużym prawdopodobieństwem tak właśnie skończy się większość projektów których się podejmujesz. Oczywiście nawet z takich sytuacji często wiele się uczymy i wyciągamy wnioski, które zabieramy ze sobą w przyszłość. Nie zmienia to jednak faktu, że trzeba to brać pod uwagę. I oczywiście ten fakt nie może powstrzymywać nas przed działaniem a wręcz przeciwnie. Ja też w tej chwili po prostu wierzę, że overment i Przeprogramowani to projekty które będę rozwijał przez wiele kolejnych lat i które dadzą mi satysfakcję, pieniądze i wiedzę której tak bardzo potrzebuję.

Ciekawostka: overment to tysiące godzin pracy, ponad 150 nagranych filmów, łącznie 2,5 roku pracy. Przychód: 2,400 zł brutto. Czasem pieniądze to nie wszystko. A teraz? Mam możliwości o których mogłem marzyć zanim założyłem kanał. Było warto.

Sugestie: Skąd brać zlecenia, jak wyceniać?

Pomimo zrealizowania kilkudziesięciu projektów i latach doświadczenia, niestety na te tematy mam dość mało do powiedzenia. A może wręcz przeciwnie.

Zlecenia początkowo przyjmowałem od rodziny i znajomych. Później znajomych znajomych a później odzywali się do mnie totalnie obcy ludzie. Nawet nigdzie nie znajdziesz do mnie numeru telefonu (mistrz marketingu 😅). Nie zmienia to faktu: tutaj zadziały zwykłe rekomendacje. Bardzo szybko podjąłem tylko decyzję o tym, że nie realizuję projektów “po znajomości”. Takie projekty oddawałem znajomym programistom/grafikom i oni robili to samo ze mną.

Po pewnym czasie nawiązałem stałe współpracę z konkretnymi zleceniodawcami. Zwykle były to małe firmy w stylu agencji interaktywnych, które po prostu nie wyrabiały się z pracą. Tego typu współpraca była bardzo wygodna. Miałem pewność opłaconej faktury i komunikacja przebiegała bezproblemowo.

Oczywiście są różnego rodzaju grupy na facebooku czy serwisy z ogłoszeniami. Nigdy nie zdarzyło mi się tam dograć zlecenia. Albo nie dogadywaliśmy się finansowo albo kontakt się urywał bez konkretnego powodu. W każdym razie: najlepsze zlecenia miałem z rekomendacji.

W kwestii wyceny projektu, głos zostawię innym bo z pewnością mógłbym robić to lepiej. Tutaj należy wziąć pod uwagę zleceniodawcę, sam projekt i nasze możliwości. Za każdym razem dodaj bufor większy niż Ci się wydaje (przynajmniej 3x większy). Weź też pod uwagę fakt, że projekty po godzinach realizujesz … po godzinach pracy. Jesteś dodatkowo zmęczony i masz ochotę na wszystko tylko nie pracę. Warto żeby wysokość faktury Ci to wynagradzała bo często to jedyny motywator w przypadku zleceń.

Moja obecna perspektywa

Właśnie pisząc ten artykuł przyjąłem kolejne zlecenie, które zajmie mi mało czasu a w zamian otrzymam wynagrodzenie stanowiące dużą część mojej miesięcznej pensji. Także tak: nadal zdarza mi się przyjmować zlecenia ale tylko pod warunkiem, że są naprawdę dobrze płatne. Dlaczego? Ponieważ całą swoją energię i wolny czas inwestuję w overment i teraz Przeprogramowanych.

Już od prawie 3 lat to projekt realizowany dla siebie a nie dla kogoś jest dla mnie priorytetem. I czuję że długo się to nie zmieni. Mało tego, wszystko wskazuje na to, że wkrótce inwestycja zacznie się zwracać ale o tym może innym razem.

Podsumowanie - w prostych słowach

Projekty po godzinach mają ogromny sens. Pod warunkiem że patrzymy w przyszłość i nie przesadzamy ze zbyt dużym tempem, które szybko zabiera nam życie prywatne, odpoczynek i sen.

Mam nadzieję, że moja perspektywa pokazała Ci przynajmniej kilka istotnych rzeczy, które być może zachęcą Cię do tego aby się trochę opamiętać (jeżeli realizujesz zbyt wiele projektów) lub zainspirują Cię do zaangażowania w dodatkowe zlecenia a może … własny projekt?

Daj mi proszę znać w komentarzu jeżeli masz dodatkowe pytania i chcesz abym rozwinął jakiś wątek.

Dzięki!