Kilkanaście lat temu, gdy marzyłem o tym aby w przyszłości zostać programistą, wielokrotnie zastanawiałem się jak mogę to zrobić oraz jak wtedy będzie wyglądało moje życie. Teraz po 7 latach w branży, nadal mam podobne pytania, które są po prostu odsunięte w czasie.

Pomyślałem że podzielenie się z Tobą moim doświadczeniem, po prostu w jakiś sposób zaadresuje Twoją ciekawość.

Przygotowania

Zbliżający się koniec szkoły oznaczał jedno: czas szukać pracy. Miałem to szczęście, że dokładnie wiedziałem co chciałem robić. Jednocześnie wiedziałem, że muszę zdobyć pracę bez jakichkolwiek znajomości oraz studiów. Całą swoją uwagę skupiłem na tym, aby nauczyć się jak najwięcej i przygotować portfolio projektów, które będą potwierdzać moje umiejętności.

Źródło wiedzy: kursy on-line i każdy artykuł, który rzucił mi się w oczy.

Cel: stworzyć portfolio i nauczyć się HTMLa, CSSa i jQuery

Ostatecznie “przypadkiem” ogarnąłem po drodze Photoshopa i nauczyłem się podstaw projektowania grafik i interfejsów. Gdy zaczynałem pracę, back-end był dla mnie czarną magią.

Z perspektywy czasu, widzę jak bardzo rośnie bariera wejścia w ścieżkę programisty. Ilość wiedzy i umiejętności wymaganych na stanowisku juniorskim potrafi przytłaczać. Czasem gdy przeglądam oferty pracy, mam wrażenie, że nie dostałbym się na połowę z nich.

Z drugiej strony jest zdecydowanie więcej wartościowych źródeł wiedzy, które są po prostu łatwo dostępne. Podobnie zapotrzebowanie na programistów nieustannie rośnie. W chwili gdy ja szukałem pracy, było dosłownie kilkanaście ogłoszeń na stanowisko front-end developera … w Krakowie.

Kolejna istotna sprawa, to obecna sytuacja na rynku do której mocno przyczyniają się różnego rodzaju bootcampy i obietnice bardzo wysokich zarobków. Efekt? Ogromna liczba osób z bardzo niskim doświadczeniem.

Oczywiście są sposoby na to, aby wyróżnić się na tle innych ale o tym opowiem może innym razem.

Czy kiedyś było łatwiej? Wydaje mi się, że trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z pewnością było inaczej.

Pierwszy dzień!

2 kwietnia 2012 to mój pierwszy dzień pracy. Szczerze mówiąc jedyne co pamiętam z tamtego okresu to radość związaną z tym, że po prostu dostałem tę pracę a konkretnie staż, finansowany z Urzędu Pracy. Jak się pewnie domyślasz, nie było rewelacji jeżeli chodzi o zarobki. Była tragedia.

Ale jakoś poszło. Mieszkanie w 5 osób w dwupokojowym mieszkaniu i pierwsze 12-18 miesięcy skupione w 95% na pracy i nauce.

Najważniejsze w “załapaniu” się do pracy było to, że teraz nie tylko zarabiałem na swojej pasji ale również nieustannie byłem otoczony tym, co chciałem robić. Tempo rozwoju wrzuciło kolejny bieg.

Jak wracam pamięcią do szczegółów, jestem w stanie z dużą pewnością powiedzieć że obecnie pierwsze dni w pracy wyglądają bardzo podobnie. Nie rozumiesz większości rzeczy, które dzieją się dookoła, cały czas uczysz się czegoś nowego i od czasu do czasu zaczepiasz starszych kolegów, aby wyjaśnili Ci coś, czego totalnie nie rozumiesz.

Jedyna różnica jaką widzę, to fakt bardzo szybkich awansów. Coraz częściej słyszę o programistach z rocznym czy dwuletnim doświadczeniem posiadających tytuł “seniora”. Nie mnie to oceniać. Ale bez wątpienia wszystko nabrało jeszcze większego tempa niż kiedyś. Coraz więcej różnych dziedzin zaczepia mocno o programowanie i pracę programisty.

Z jednej strony mamy biznes, który coraz częściej dzieje się praktycznie wyłącznie w Internecie. W efekcie nasza praca bardzo często ma bezpośredni wpływ na wynik finansowy czy tempo rozwoju całej firmy.

Z drugiej strony są designerzy i marketing. Jedni dbają o najlepsze doświadczenia użytkowników i zwracają uwagę na najmniejsze szczegóły w implementacji a drudzy wymagają od nas zaawansowanych skryptów śledzących ruchy użytkowników na stronie i mierzenia konwersji.

W praktyce dziś dobry programista zna się nie tylko na pisaniu kodu ale doskonale odnajduje się w tym całym ekosystemie.

Decyzje, awanse i… podwyżki

Przyznaj, że tym nagłówkiem przykułem Twoją uwagę.

Wspomniałem, że przez pierwsze kilkanaście miesięcy moje finanse nie wyglądały bajecznie. Dopiero z czasem zmieniały się moje obowiązki, zwiększały odpowiedzialności i wszystkie moje umiejętności.

Rozwój mojej kariery postrzegam jako nieustanne podejmowanie decyzji dotyczących tego, czego się w danej chwili uczę i jakie obowiązki przejmuję. Ze względu na bardzo dużą dynamikę firmy w której pracuję (tekst “praca w młodym, dynamicznym zespole” z ogłoszeń o pracę, w tym przypadku to 100% prawdy), zajmowałem się wieloma różnymi rzeczami, które często znacznie wykraczały poza programowanie i z czasem popychały mnie w kierunku świata biznesu. Obecnie jestem gdzieś w połowie pomiędzy jednym a drugim.

W każdym razie z czasem zrozumiałem, że programowanie to nie jest coś, czym będę zajmował się przez kolejne 40 lat. Poza tym perspektywa zostania przedsiębiorcą od zawsze mnie pociągała. Zatem mamy tu połączenie pasji (programowania) i długoterminowego celu (własna firma lub stanowisko managerskie).

Z perspektywy czasu uważam, że wyszło całkiem nieźle. Rozległa wiedza, którą zdobyłem na przestrzeni tych wszystkich lat, sprawia że teraz bez większego problemu odnajduję się w prowadzeniu własnego projektu po godzinach. Oprócz tego mam znacznie większe możliwości: jeżeli chcę, mogę zostać przy programowaniu lub któregoś dnia zdecydować się poprowadzić własną firmę.

W tym miejscu będę musiał Cię rozczarować, ponieważ nie mam możliwości podzielenia się z Tobą moimi aktualnymi zarobkami ze względu na politykę firmy w której pracuję. Mogę tylko powiedzieć, że do mitycznego # programisty15k jeszcze mi brakuje ale niejednokrotnie dostawałem propozycje pracy z wyższymi stawkami. Czasem pieniądze to nie wszystko.

Patrząc na to co dzieje się teraz na rynku, raz jeszcze wypadałoby powołać się na rosnące tempo rozwoju programistów i ich zarobków. Spotkałem osoby posiadające znacznie mniejsze doświadczenie, których zarobki przekraczają moje. Z drugiej strony nadal są osoby, które pracują dłużej niż ja a zarabiają znacznie mniej. Nie ma tutaj stałej reguły. Najwięcej zależy tutaj od firmy w której pracujesz oraz lokalizacji.

A temat rozwoju? Wydaje mi się, że obecnie coraz lepszym kierunkiem jest specjalizacja niż próba ogarnięcia wszystkiego w butach full-stack developera. Osobiście jednak twardo stoję przy tym drugim, szczególnie dlatego że doskonała znajomość JavaScript’u daje naprawdę ogromne możliwości.

Największa dźwignia rozwoju

Na długo przed rozpoczęciem kariery programisty, tempo mojego rozwoju było bardzo wysokie. Często podkreślali to moi znajomi i sam w pewnym momencie zacząłem to zauważać. Tutaj sugestia: jeżeli wydaje Ci się, że “stoisz w miejscu”, spróbuj popatrzeć na projekty, które realizowałeś rok czy dwa lata wcześniej. Powinieneś zobaczyć różnicę.

Największym wydarzeniem w całej mojej karierze zawodowej był moment w którym postanowiłem założyć kanał na youtube i dzielić się swoją wiedzą. Moim celem było tworzenie kursów online, które sam chciałbym oglądać.

Jaki to miało wpływ? PRZYTŁACZAJĄCO POZYTYWNY w każdym możliwym obszarze. Od samej nauki programowania, przez naukę marketingu, biznesu, na przełamywaniu własnych barier kończąc. Jest ogromna różnica w tym, jak uczymy się “dla siebie” a tym jak uczymy się, aby przekazać tę wiedzę innym.

Dodatkowo zyskałem bardzo duży rytm intensywnej nauki i poznawania coraz to nowszych technologii, które wcześniej często z różnych powodów mnie omijały. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że jestem “na bieżąco”. Oczywiście nie ze wszystkim, bo to niemożliwe. Ale myślę, że rozumiesz ideę.

Teraz z perspektywy czasu uważam, że najlepsze co może zacząć robić ambitny programista, któremu zależy na własnym rozwoju i odpowiedniej pozycji na rynku, to dzielenie się swoją wiedzą. Jest to bezpośrednio związane z budowaniem marki osobistej, czyli tematem który od jakiegoś czasu jest niesamowicie popularny.

Marka osobista? Ale po co? Po to aby nie być jednym z wielu.

Budowanie marki osobistej dosłownie otwiera drzwi w wiele różnych miejsc i daje dostęp do ludzi, do których normalnie nie mamy bezpośredniego dostępu. To z kolei przekłada się na praktycznie nieograniczone możliwości.

Oczywiście to nie jest tak, że jest tu wyłącznie kolorowo. Budowanie marki osobistej wymaga ogromnej dyscypliny, zaangażowania i cierpliwości. Ja sam przynajmniej 5 razy zaczynałem prowadzić bloga. Za każdym razem kończyło się tak samo. Nie zmienia to faktu, że naprawdę warto próbować.

Co dalej?

Być może zastanawiasz się w jakim kierunku zmierza ta cała historia? Szczerze mówiąc nie wiem. Jest dokładnie tak jak było na samym początku. Mam pewne wyobrażenia, marzenia i oczekiwania. Ale historia pokazuje, że rzeczywistość zwykle w każdy możliwy sposób przekracza moją wyobraźnię.

Trudno mi powiedzieć czy za 5 lat nadal będę programował. Nie wiem czy będę pracował w tej samej firmie. Nie wiem czy będę prowadził kanał na youtube.

Wiem tylko tyle: cały czas będę uczył się czegoś nowego i to pomoże mi zrealizować każdy cel, jaki przed sobą postawię.

Tobie życzę tego samego.