W programowaniu zwykło się mówić, że jedynym pewnikiem w naszym zawodzie jest zmiana. Zmienia się technologia z którą pracujemy, zmieniają się klienci dla których realizujemy projekty no i zmieniają się zespoły wraz z którymi dowozimy wartość budując kolejne produkty. Każde nowe doświadczenie pomaga nam rosnąć, uczyć się nowych praktyk, ale też walidować nasze spojrzenie na wszystko co jako programiści robiliśmy dawniej i będziemy robić w przyszłości.

Jako, że drugie wydanie Przeprogramowanych poświęcone jest karierze programisty, to nie moglibyśmy sobie pozwolić na pominięcie tematu zmiany właśnie w kontekście kariery oraz ścieżki zawodowej.

Dla wielu programistów zmiana pracy to temat kojarzący się jednoznacznie negatywnie, ponieważ wiąże się z takimi aktywnościami jak chociażby rozmowa z przełożonym, negocjowaniu podwyżki, przechodzenie przez nieskończenie długie rozmowy kwalifikacyjne czy też rozprawy o swojej lojalności.

W dzisiejszym wpisie postaram się jednak spojrzeć na zmiany w kontekście kariery nieco szerzej - tak, aby temat ten nie kojarzył się jednoznacznie negatywnie.

Rynek pracy a świat programowania

Jedno z najczęstszych pytań dotyczących zmian pracy dotyczy tego, kiedy ta zmiana powinna właściwie nastąpić. Czy rok na jednym stanowisku to zbyt krótko? Czy odpowiednim momentem są dwa lata pracy? A może trzy albo pięć? Co z historią tego legendarnego programisty, który podobno wytrzymał w jednej firmie więcej niż dziesięć lat?

Aby odpowiedzieć na to pytanie i stwierdzić, czy - przykładowo - zmiana pracy po dwóch latach to coś naturalnego w naszej branży, warto byłoby na pewno spojrzeć na dane określające sytuację na naszym rynku.

W największej dostępnej obecnie ankiecie dotyczącej szeroko rozumianego programowania, czyli 2019 StackOverflow Developer Survey (https://insights.stackoverflow.com/survey/2019#overview), prawie 90 tys. programistów odpowiedziało na pytania związane m.in. z historią zatrudnienia, preferencjami dotyczącymi pracodawcy oraz z nastawieniem do ogólnie pojętej zmiany pracy. Czego możemy dowiedzieć się więc dowiedzieć o zmianie pracy z wyników tej ankiety?

  • Prawie 60% programistów określa siebie jako otwartych na nowe możliwości jeśli chodzi o zmianę pracy, ale tylko 15% jest w stanie aktywnego poszukiwania nowego pracodawcy
  • Prawie 58% programistów zadeklarowało, że zmieniło pracę w przeciągu ostatnich 2 lat, natomiast tylko nieco powyżej 18% pracuje na tym samym stanowisku od ponad 4 lat
  • 42,8% programistów aktualizuje CV głównie z powodu poszukiwań nowej pracy

Szczególnie interesujące są dane dotyczące długości zatrudnienia. Podczas gdy w innych branżach 2 lata to okres, który możemy traktować jako wdrażanie się i dopiero początek spłacania zainwestowanych w nas pieniędzy, to w programowaniu taki czas uznawany jest przez niektórych niemal za “zasiedzenie się”.

Potwierdzenie takiego podejścia do zmiany pracy znajdziemy porównując wcześniej wymienione dane do danych globalnych dotyczących zatrudnienia w wybranych krajach.

Przykładowo, długość pracy na jednym stanowisku w USA to 4.2 lata (źródło), natomiast średnio w Seattle - jednym z najmocniejszych technicznie miast w tym kraju - programista zmienia pracę co 2 lata - więcej tutaj. Na południe od Seattle, czyli w Dolinie Krzemowej, dane dotyczące długości zatrudnienia w zależności od firmy prezentują się następująco:

źródło

Jak na dłoni widać, że nawet te największe i najpopularniejsze firmy na rynku utrzymują programistów przez okres ok. 2-3 lat.

Mamy też dane, które przeanalizował Indeed, który poza możliwością odpowiadania na oferty pracy zawiera też setki tysięcy profili potencjalnych kandydatów na stanowisko programisty. Na podstawie danych z CV przeprowadzono analizę dotyczącą długości zatrudnienia, której wyniki prezentują się następująco:

źródło

Jak traktować te dane? No cóż, gdybyśmy wzięli pod uwagę to, co mówi się o tak szybkiej zmianie pracy w klasycznych poradnikach z zakresu rekrutacji, to pewnie od razu przyszłyby nam na myśl takie terminy jak “job hopping”, które określają osoby przeskakujące “z kwiatka na kwiatek”, czyli z firmy do firmy.

Wydaje się jednak, że zmiana pracy po okresie dwóch lub trzech lat nie powinna w dzisiejszych czasach nikogo dziwić. Proces wytwarzania oprogramowania nieustannie przyspiesza, a co za tym idzie zwiększa się też dynamika samego rynku - projekty, które kiedyś realizowano latami, dostarczane są teraz po kawałku, a zamiast jednego wdrożenia w roku robimy ich teraz setki. Nic więc dziwnego, że nasze przywiązanie do firm i projektów maleje na rzecz poszukiwania nowych wyzwań.

Warto jednak mieć na uwadze to, że - jak zwykle - istnieją pewne granice akceptacji częstego zmieniania pracodawcy bądź obszaru, którym się zajmujemy. Dotyczą one naszego wizerunku w oczach rekruterów i przedstawicieli firm, w których w przyszłości chcielibyśmy pracować. To właśnie tę pierwszą grupę specjalistów poprosiłem o opinię w temacie, który dzisiaj poruszam.

Perspektywa rekrutera

Rekruterzy to osoby, które bardzo często jako pierwsze zapraszają nas do zapoznania się z daną firmą czy miejscem pracy. Jak więc w ich opinii do twojego wizerunku czy też rynkowej wartości ma się częstotliwość zmiany pracy? Poznajcie ich odpowiedzi na zadane przez nas pytania!

Kristopher Osborne

“Na tematykę częstej zmiany pracy (“job hoppingu”) można zawsze patrzeć z wielu perspektyw. Przykładowo, jeśli kandydat trzykrotnie zmienia pracę przed upływem jednego roku zatrudnienia to rekruter zawsze będzie chciał poznać przyczynę tego typu decyzji. Oczywiście nie oznacza to, że taki kandydat, pomimo posiadania umiejętności, których szukasz, jest z góry skreślony, ale warto w tym wypadku być nieco bardziej ostrożnym i poszukać więcej informacji na jego temat.

Idealnie byłoby, aby w przypadku kandydatów pracujących w wymiarze pełnego etatu widzieć zatrudnienie dłuższe niż jeden rok na danej pozycji, ale zmienia się to w momencie kiedy kandydat pracował na kontrakcie, jako freelancer, lub z innych powodów przez które pozostanie w danej firmie nie miałoby dalszego sensu.

Sytuacje, w których “job hopping” ma sens, to dla mnie m.in.:

  • praca dla firmy, która zostaje przejęta przez inną
  • redukcja etatu lub masowe zwolnienia z powodu kondycji firmy
  • rozbieżność pomiędzy obietnicami co do roli i odpowiedzialności a tym, jak faktycznie wygląda praca w danym miejscu
  • toksyczna kultura pracy
  • praca w startupie, któremu nie udaje się odnaleźć pozycji na rynku
  • urlopy wychowawcze i wszystko co wiąże się ze sprawami rodzinnymi

Takich powodów jest zapewne o wiele więcej, ale to pierwsze, które przychodzą mi do głowy. Warto dodać, że rekruterzy powinni nieustannie walczyć z utartymi opiniami czy też stereotypami tak aby lepiej zrozumieć zmiany zatrudnienia dotyczące danego kandydata.

Co do perspektywy samego kandydata to zaznaczę też, że jeśli przeskakujesz z firmy do firmy co kilka miesięcy i staje się to swego rodzaju nawykiem, to musisz mieć świadomość, że twoja rynkowa wartość spada. Koniec końców firmy szukają pracowników którzy będą udowadniać swoją wartość albo przebijać oczekiwania względem nich przez dłuższy czas, więc jeśli nie potrafisz tego zaprezentować (przez częste zmiany pracy), to de facto przegrywasz z tymi, którym się to udaje.”

Marcin Mazanek

“Ogromna ilość ofert pracy i nieustanny kontakt ze strony rekruterów sprawiają, że część społeczności IT podąża za zmianą stosunkowo często. Jak na to patrzą inni rekruterzy i hiring managerowie, dla których dany kandydat będzie pracować?

Oczywiście na to pytanie można odpowiedzieć standardowym „to zależy”. Dobry kandydat nigdy nie będzie miał problemów ze znalezieniem pracy, nawet pomimo częstych zmian. Pytanie jednak, czy uda mu się zdobyć pracę, która by go satysfakcjonowała w 100%, jeśli w jego 5 letniej karierze był już w 7 firmach. Tutaj może pojawić się problem ponieważ managerowie oraz rekruterzy są wyczuleni na częste zmiany pracy i obawiają się że wysiłek włożony w rekrutacje i wstępne szkolenia pójdzie na marne, bo kandydat i tak poszuka sobie nowego pracodawcy za jakiś czas. W przypadku takich aplikantów bardzo ważna jest rozmowa z kandydatem i dogłębne zbadanie jego motywacji zarówno na poziomie screena z rekruterem oraz na późniejszych etapach. Takie postępowanie nie da 100% gwarancji, lecz przynajmniej pozwoli sprawdzić powody dla których kandydat tak często zmieniał pracę i czego tak naprawdę szuka tym razem. W takim przypadku stosowna byłaby też rozmowa z pracownikami, którzy mogą znać osoby pracujące z kandydatem w przeszłości i zrobienie nieformalnego „wywiadu środowiskowego”.

Gdy z kolei rozpatrujemy kandydata o podobnym 5-letnim doświadczeniu, który miał 3 pracodawców, podejście może być zgoła odmienne i te relatywnie częste zmiany mogą już być uważane za coś normalnego lub nawet wskazanego w świecie IT, szczególnie jeśli firmy w których ktoś zaczyna nie są wiodącymi technologicznie markami. Rekruterzy nie patrzą na taki profil zbyt podejrzliwie, ale zawsze w dobrym tonie będzie sprawdzenie powodów zmiany miejsca pracy.

Ciekawostką natomiast może być to jeśli ktoś jest w jednej firmie zbyt długo i do tego nie zmienia stanowisk lub nie awansuje, bo to może oznaczać że ktoś znalazł swoje „ciepłe gniazdko” lub jego kompetencje nie są na tyle mocne, żeby dostać się do innej firmy. Oczywiście nie można tutaj być zbyt nieufnym i tak jak za każdym razem, zaleca się rozmowę z kandydatem i bezpośrednie pytanie o to jak rozwijała się jego kariera w przeciągu ostatnich lat.”

Natalia Nowak

“Istnieją firmy, które na starcie odrzucają kandydatów, którzy zmieniają pracę co roku, albo mają tendencję do "skakania". Najczęściej dzieje się tak z obawy, że sami będą takim przystankiem na jeden rok, a to jak wiadomo jest kosztowne - przez pierwsze kilka miesięcy nowy pracownik jest mało produktywny a koszt jego pracy wysoki, więc po roku może być on “chybioną inwestycją”.

Dodatkowo, dla firm, które cenią swoją kulturę i środowisko pracy duża rotacja źle wpływa na morale zespołu i innych pracowników - każdorazowe odejście kogoś z zespołu to cios z perspektywy emocjonalnej, a także produktywności reszty.

Z perspektywy rekrutera, na ocenę kandydata zmieniającego pracę stosunkowo wcześnie składa się wiele czynników. Wybronić może go chociażby sytuacja masowych zwolnień lub przejęcia firm - wtedy taka decyzja jest jak najbardziej zrozumiała (kandydat miał po prostu pecha). Często okazuje się też, że zespół, do którego trafił kandydat, okazał się całkowicie niezgodny z jego oczekiwaniami, albo, że zmiana miejsca zatrudnienia wiązała się np. z przeprowadzką - to kolejne powody dla których zmiana pracy nie wpływa negatywnie na końcową ocenę.

Jeśli chodzi o umiejętności kandydata to tutaj sprawa wygląda jeszcze ciekawiej - zdarza się, że osoba która w ciągu czterech lat pracowała w trzech firmach ma większe umiejętności techniczne niż taka, która była w jednej firmie i pracowała w jednym projekcie (w szczególności wielkim, gdzie realizowała tylko wycinek całości, niekoniecznie mając wiedzę o szerszym kontekście). W takim przypadku mamy teoretycznie sytuację, że ktoś przejdzie proces pod kątem technicznym lepiej niż ktoś inny, a częsta zmiana pracy nie wpłynie aż tak negatywnie na jego wizerunek.

W przypadku wielu kandydatów kluczowa okazuje się więc rozmowa na żywo, kiedy to mamy okazję poznać motywację każdorazowej zmiany pracy i zrozumieć co wpływało na takie a nie inne decyzje danej osoby. Zazwyczaj rekrutera będzie interesować to, jak dana osoba czuła się w danym miejscu, bo powodem zmiany mógł być tylko i wyłącznie problem z tzw. “culture fit”, czyli niedopasowanie charakteru firmy i osoby z którą rozmawiamy.”

Argumenty za i przeciw

Po zapoznaniu się z opiniami rekruterów jasno widać, że wokół tematu zmian na ścieżce zawodowej zawsze znajdziemy mnóstwo niuansów, które określą czy taka decyzja przyniesie programiście więcej plusów, czy minusów. Warto jednak przyjrzeć się kilku sytuacjom, które dość jasno wskazują, że odpowiedni moment już nadszedł, lub, że podejmowaną decyzję być może warto jeszcze odroczyć w czasie. Jakie to sytuacje?

Za:

Miejsce pracy nie daje ci okazji do rozwoju

To chyba najbardziej jasna z opisywanych tutaj sytuacji. Kiedy znajomy ci jest już każdy proces, kąt, projekt czy osoba w danym miejscu pracy to znak, że być może czas na zmiany. Szczególnie prawdziwe może to być w momencie, kiedy z racji wieku czy odpowiedzialności zmiana pracy nie jest dla ciebie dużym ryzykiem - wtedy warto zrobić wszystko, by bodźców do rozwoju było tak dużo, jak to możliwe.

Pojawia się oferta nie do odrzucenia

Jeśli danego miejsca pracy nie poznałeś jeszcze z każdej możliwej strony, ale “konkurencja” zobaczyła u ciebie coś, czego aktualny pracodawca nie dostrzega, to moim zdaniem jest to również moment gdzie zmiana ma sens. Jeśli na stole pojawia się oferta z firmy, do której zawsze chciałeś przejść, projektu, w którym zawsze chciałeś pracować, albo od osoby, od której zawsze chciałeś się uczyć, to pamiętaj, że drugiej okazji może już nie być.

Wartości, którymi się kierujesz, są nagminnie łamane

Wartości to coś, co stanowi fundament pod wszystkie działania i decyzje które podejmujemy. Bardzo trudno jest pracować efektywnie i skuteczne w momencie, kiedy dane środowisko nie pozwala ci się realizować zgodnie z najważniejszymi dla ciebie elementami pracy - dla niektórych może to być autonomia, dla innych uczciwość, a dla jeszcze innych innowacyjność. Jeśli zauważysz, że twój pomysł na siebie rozmija się z tym, co proponuje ci i realizuje każdego dnia pracodawca, to być może już czas na zmiany.

Higiena pracy stoi pod znakiem zapytania

W pracy spędzamy praktycznie 1/3 dorosłego życia. Naprawdę niewielu z nas chciałoby na dłużej zostawać w miejscu, w którym nadgodziny i niezdrowa presja wpływają na nasze zdrowie psychiczne, w którym konflikty i personalne ataki są na porządku dziennym, a uczciwość firmy stoi pod znakiem zapytania. Toksyczne środowiska pracy to na szczęście coś na co trafimy stosunkowo rzadko, ale naprawdę nie warto marnować swoich sił i ambicji na pozostawanie w nich wbrew sobie.

Zmieniasz plan na samego siebie

Przez plan na samego siebie rozumiem takie aktywności jak np. przejście na własną działalność, praca w innym kraju, praca zdalna czy nawet praca w całkiem innym obszarze naszej branży. Przy zmieniających się zainteresowań bardzo trudno jest o utrzymanie dotychczasowej wydajności, kiedy z dnia na dzień coraz bardziej czujemy, że działamy wbrew sobie. Zmiana pracy w takich okolicznościach wydaje się nie tylko naturalna, ale nawet i wskazana.

Przeciw:

Trudny, nieudany projekt

W jednym z artykułów dotyczących zmiany znalazłem punkt o trudnych i nieudanych projektach. Moim zdaniem absolutnie nie jest to dobry argument do tego, aby zmieniać miejsce pracy - zamiast rozważania go w kontekście porażki i stresu, na trudne projekty powinniśmy patrzeć jak na naukę. Dodatkowo pamiętajmy też o tym, że realizując dany projekt jesteśmy za niego w pewnym stopniu współodpowiedzialni, więc odchodząc przy pierwszym pożarze pokazujemy, że na trudne sytuacje nie jesteśmy po prostu gotowi.

Pościg za technologiami

Wahałem się czy umieszczenie tego punktu na liście “przeciw” jest dobrym pomysłem, ale ostatecznie zdecydowałem się na to. Pościg za technologiami - o ile zmiana nie dotyczy radykalnego “pivotu” na twojej ścieżce zawodowej lub nie zostałeś 15 lat w tyle za rynkiem - to nie jest dobry argument za zmianą pracy. Poświęcanie relacji, znajomości domeny i całego “know-how” danego miejsca na rzecz (tylko) nowego frameworka czy języka programowania nie wydaje się rozsądną transakcją.

Konflikt w zespole

Praca w zespole to osobowości, które nie zawsze do siebie pasują. Zanim pojawi się efektywna praca, zespół zawsze musi być gotowy na wspólne przejście przez burze i trudne sytuacje (por. forming, storming, norming, performing). O ile - przyznaję - kiedyś podchodziłem do tematu konfliktów tylko w kontekście mojego własnego komfortu pracy, to teraz staram się na takie sytuacje patrzeć o wiele szerzej odkrywając najpierw mocne strony osób z którymi pracuję. Dopóki nie mówimy o toksycznych relacjach, to konflikty w zespole nie powinny być powodem do zmiany pracy (często wcześniej można zmienić zespół, projekt czy poprosić o pomoc kogoś zewnątrz).

Podwyżka pensji, która nie kompensuje ryzyka

Zmiana pracy to zawsze ryzyko na wielu poziomach, takich jak utrata pewnego rodzaju statusu wewnątrz firmy, ryzyko wynikające z odpowiedzialności za innych (rodzina, bliscy), czy też ryzyko związane z tym, że nowa rzeczywistość nie będzie odpowiadać usłyszanym obietnicom. Mając na uwadze wszystkie te kwestie, kierowanie się podwyżką jako głównym czynnikiem do zmiany pracy (o ile nie pracujemy za tą słynną minimalną) wydaje się po prostu nieodpowiedzialne. Warto zadbać o to, żeby przy ew. zmianie gra nie toczyła się o te przysłowiowe 50 zł. Możemy wtedy niewiele zyskać, ale całkiem sporo stracić.

Dobra rada lub rekomendacja

W rekomendacjach nie ma oczywiście nic złego, bo jest to podstawa wielu transferów pomiędzy firmami, ale to, co w danym miejscu ceni osoba ci bliska, nie może przesłaniać wartości którymi sam się kierujesz. Zmiana pracy - nawet w programowaniu - to zbyt duża decyzja, żeby podejmować ją “na słowo”. Jeśli o zmianie pracy myślisz nie dlatego, że tobie jest źle, ale dlatego, że komuś jest dobrze gdzie indziej, to polecałbym kartkę, długopis, a następnie zapisanie tego, co daje ci aktualne miejsce pracy. Może się okazać, że to doskonały lek na chwilowe wątpliwości, bo jak to mówią - “Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”.

Decyzja podjęta, no i co dalej?

Jeśli po rozważeniu wszystkich argumentów za i przeciw wyszło ci, że decydujesz się na zmianę pracy i odchodzisz, to pamiętaj o kilku kwestiach związanych z tą decyzją.

Przede wszystkim - nie wolno ci spalić za sobą mostów w aktualnym miejscu pracy. Odejście w atmosferze konfliktu albo kłótni to “świetny” sposób na to, żeby osoby, z którymi współpracowałeś do tej pory, zmieniły o tobie zdanie o 180 stopni urywając wszelkie relacje i kontakty. Życie pokazuje, że nasze zawodowe drogi krzyżują się w najmniej oczekiwanym momencie, więc warto być przygotowanym na wszystko i po prostu dbać o zawodowe relacje bez kontekstu konkretnej firmy czy projektu.

Kluczem do tego, aby twoje odejście nie odbyło się w gorącej atmosferze, musi być jasna, oparta o konkretne i rzeczowe argumenty komunikacja twojej decyzji. Tak ważną decyzję jak ta o odejściu warto zakomunikować przełożonemu w rozmowie na żywo, przygotowując się uprzednio i przewidując to jak taka rozmowa może się potoczyć. No i ważne jest, żeby swojemu pracodawcy dać czas na ewentualną reakcję i przygotowanie się do rzeczywistości bez ciebie - firma w której pracowałeś prawdopodobnie przetrwa i znajdzie kogoś w zastępstwie, jednak obu stronom powinno zależeć na tym, aby wszystko odbyło się spokojnie i bez zaskoczeń.

Jeśli swoją decyzję zakomunikujesz odpowiednio wcześnie, to ostatnie tygodnie powinieneś spędzić myśląc głównie o tym jak przekazać to co robisz potencjalnemu następcy. Zrzut wiedzy, którą nosisz w głowie, może odbyć się poprzez uzupełnienie brakującej dokumentacji, opisanie tego co planowałeś wdrożyć a co z racji twojej decyzji już się nie wydarzy, opisanie miejsc w kodzie w których “czai się niebezpieczeństwo” albo klasycznie - spotykając się i przekazując aktualnie prowadzone projekty w rozmowie na żywo.

Dobrą praktyką jest też podsumowanie tego jak wyglądała twoja przygoda w danym miejscu pożegnalnym mailem np. do zespołu lub najbliższych współpracowników, w którym krótko podsumujesz czego się nauczyłeś, podziękujesz za nowe doświadczenia oraz wskażesz potencjalne miejsca do poprawy (uwaga na emocje!). Odchodząc z firmy masz zapewne w głowie listę kilku zarzutów, które mógłbyś teraz wypunktować, ale moim zdaniem tego typu kwestie powinno się rozwiązywać w trakcie indywidualnych rozmów, np. z managerami. Końcowe wrażenie to przecież to, co zostanie w głowach większości osób z którymi jeszcze do niedawna współpracowałeś, więc nie ma powodu aby psuć zdanie innych na twój temat niepotrzebnymi zarzutami, wzbudzaniem nowych konfliktów czy publicznym praniem brudów.

Jeśli przejdziesz przez cały ten proces, odbędziesz wszystkie rozmowy pożegnalne oraz zdecydujesz, że propozycje (które na pewno się pojawią) od aktualnego pracodawcy nie zmienią twojego zdania, to czas ruszać w drogę - zmiana pracy to zawsze krok w nieznane, ale bardzo często jest to niezbędny element rozwoju oraz nabywania nowych doświadczeń, których w danym momencie może akurat brakować. Pozostaje mi życzyć ci powodzenia!