Jedną z zalet internetu są docierające do nas historie osób, którym udało się zrealizować nasze wymarzone, pozornie niedostępne cele. Transformacje na Youtube udowadniają, że można schudnąć 50 kg i cieszyć się wymarzoną sylwetką. Ostatnio jeszcze popularniejsze są historie osób, które zmieniły branżę, zostały programistami i teraz cieszą się ciekawą, dobrze płatną pracą.

Houston, mamy problem

Niestety na każdą z tych historii sukcesu przypadają dziesiątki porażek. Jak to możliwe, że tak wiele osób, mimo ambitnych planów, rezygnuje zanim dotrze do mety? Dlaczego jedni zasuwają jak rakieta podczas gdy inni praktycznie stoją w miejscu?

Ludzie doszukują się przyczyny swoich niepowodzeń w klasycznym “nie mam czasu” lub “to nie dla mnie”. Zanim zadowolimy się tego typu racjonalizacji, warto poszukać prawdziwego źródła problemu.

Zdarza Ci siadać do nauki tylko po to, żeby po kwadransie wylądować na social media w poszukiwaniu nowości z życia kotów Twoich znajomych? Kiedy wybierasz zdrową sałatkę zamiast leżących na stoliku ciastek? Pewnie równie często jak zabierasz się za ćwiczenia po odpaleniu ulubionego serialu na Netflixie.

Czego innego oczekiwać po erze informacji, w której najinteligentniejsi ludzie, mający do dyspozycji praktycznie nieograniczone zasoby, poświęcają swój czas i energię na tworzenie produktów dostarczających nam narkotycznych wyrzutów dopaminy.

Kierują nami żądze tak silne, że nawet nie jesteśmy świadomi, że pozostajemy pod ich kontrolą.

Przesadzam? Pozwól, że opowiem Ci historię pewnego eksperymentu...

W garści rozproszeń

Jakie szanse na zostanie programistą ma człowiek, który całe życie kategoryzował się jako humanista a pierwszą linijkę kodu napisał w wieku 21 lat będąc jeszcze studentem prawa?

W zasadzie zerowe jeżeli zamiast pisać kod i korzystać z innowacyjnych metod nauki, większość czasu spędza na przełączaniu się pomiędzy kartami z Facebookiem i artykułami o programowaniu.

Ten człowiek to ja trzy lata temu. Oczywiście zdarzały mi się momenty gdzie zasuwałem na pełnych obroty i zapomniałem o pokusach internetów. Niestety z biegiem czasu takich momentów było coraz mniej.

Na szczęście natrafiłem na książkę “Deep Work” autorstwa Cala Newporta.

Dzięki niej dowiedziałem się:

  • jak istotna jest koncentracja przy nauce tak trudnych dziedzin jak programowanie
  • dlaczego większość ludzi swoją ostatnią styczność z koncentracją miała przed premierą pierwszego iPhone’a

W związku z powyższym postanowiłem wykonać eksperyment: ile skoncentrowanej pracy jestem w stanie “wycisnąć”, jeżeli zneutralizuje wszelkie rozproszenia.

Zainstalowałem wtyczki blokujące dostęp do stron social media oraz pożerających czas aplikacji na swój telefon i komputer.

Szacowałem, że w ciągu 8 godzin pracy jakieś trzy raz (no może cztery!), ulegnę pokusie i będę próbował naruszyć blokadę.

Mimo całej motywacji i świadomego zamiaru aż 27 razy spróbowałem “obczaić co tam na fejsiku i w innych ciekawych miejscach”.

To był alarmujący sygnał. Czyżbym był skazany na straty?

Uzbrojony w pewne doświadczenie nie dałem za wygraną…

Co ma wspólnego koncentracja i siłownia?

Pięć lat temu rozpocząłem swoją przygodę z podnoszeniem ciężarów. Kiedy po raz pierwszy przekroczyłem próg siłowni, ważyłem 65 kg przy 182 cm wzrostu.

Kilkukrotne wyciśnięcie pustej sztangi (o zawrotnej masie 20 kg!) było nie lada wyzwaniem dla mojej niemalże wklęsłej klatki piersiowej. Entuzjazm po podniesieniu się z ławeczki szybko gasł na widok ludzi mających więcej mięśni na bicepsie niż ja na całym ciele.

Na szczęście wrodzona ambicja kazała mi wierzyć, że jeżeli tylko wytrwam, to w końcu się uda i zdobędę wymarzoną siłę oraz sylwetkę.

Wiedziałem, że decydujący wpływ na to czy się uda, będzie zredukowanie prawdopodobieństwa zrezygnowania z treningów przed pierwszym zauważalnym progresem.

Wyczytałem w internetach, że powinienem zadbać o:

  • partnera treningowego, z którym będę się wzajemnie motywował się do pracy (dzięki Jędrzej!)
  • regularne dni i godziny wizyt na siłowni, najlepiej zaraz po pracy/uczelni, przed powrotem do domu
  • komfortowy strój
  • spakowanie rzeczy na dzień przed treningiem

Dzięki zastosowaniu się do tych rad praktycznie nie dałem sobie okazji do omijania wizyt na siłowni.

Z miesiąca na miesiąc moja siła rosła a wraz z nią przybywały kolejne kilogramy. Ciężary, spod których wcześniej wyjechałbym w karetce, teraz są dla mnie dobrą rozgrzewką.

Stąd mimo mojej marnej koncentracji i uległości wobec rozproszeń byłem przekonany, że z odpowiednim planem treningowym i zaangażowaniem, i w tym temacie uczynię znaczne postępy.

Po raz kolejny zacząłem szukać sposobów na obniżenie prawdopodobieństwa porażki, czyli wpadania w gąszcz rozproszeń przed wejściem w flow.

Zmiana kontekstu czyli największy wróg koncentracji

Nurtowały mnie przede wszystkim dwa pytania:

  • jak wprowadzić się w tryb skoncentrowanej pracy?
  • jakie największe przeszkody stoją na drodze do pozostania w tym trybie?

Odpowiedź na pytanie numer jeden uzyskałem z dalszych eksperymentów na sobie samym. Zaobserwowałem, że wejście w tryb pełnej koncentracji zajmuje mi od 10 do 25 minut pracy nad jednym zagadnieniem bez ulegania rozproszeniom.

Niestety “bez ulegania rozproszeniom” było tutaj największą przeszkodą.

Rozproszenia są największym wrogiem koncentracji, ponieważ za każdym razem gdy coś odcięgnie naszą uwagę, dochodzi do zmiany kontekstu. Po niej potrzebujemy kolejnych 25 minut, aby powrócić do pełni koncentracji na poprzednim zadaniu. Jest za to odpowiedzialne “pozostawanie uwagi” (ang. attention residue), czyli skłonność mózgu do pozostawiania części zasobów mentalnych, na tym co robiliśmy przed chwilą.

I niestety, skutki są takie same niezależnie czy rozproszył Cię kolega z biura czy wibrujący telefon z powiadomieniem o tym, że ktoś polubił Twojego posta na fejsie.

Z tego powodu w dzisiejszych czasach znacznie łatwiej znaleźć ludzi, którzy nie koncentrują się ani razu przez 8 godzin niż spędzających w tym trybie chociażby połowę czasu pracy.

Z świadomością tego jak szkodliwa jest zmian kontekstu oraz chcąc odpowiedzieć na drugie pytanie jakie sobie postawiłem, zacząłem testować różne metody minimalizowania rozproszeń w ciągu dnia.

Metodą prób i błędów opracowałem pięć zasad efektywnej pracy nad koncentracją.

Dwa lata później uchodzę wśród kolegów i koleżanek z pracy za człowieka z niesamowitym “darem” do koncentracji i “odpornością” na rozproszenia. Jak wiesz, nie ma to nic wspólnego z wrodzonymi predyspozycjami a jedynie stosowaniu taktyk obniżających ryzyko porażki.

Zastosuj je w swoim życiu i odcinaj kupony :).

1. Zneutralizuj swój telefon

To zdecydowanie największy wróg Twoich koncentracyjnych gainów.

Odważnym polecam wyłączenie telefonu na czas nauki.

Jeżeli na taką propozycję zareagowałeś na zasadzie: “Ale jak to?! A co jak ktoś będzie mnie potrzebował?!”, to zalecam jednodniowy eksperyment.

Jedyne co Cię czeka to rozczarowanie faktem, że Twoja niedostępność przez kilka godzin nie wywołała krachu na giełdzie, a Twoi bliscy zapewnili sobie przetrwanie, podobnie jak niezliczona ilość Twoich przodków, którzy żyli przed erą smartfonów.

Jeżeli nie jesteś gotowy na tak “ekstremalny krok”, polecam skorzystać z mniej radykalnego rozwiązania, jakim jest wyłączenie wszystkich powiadomień i skorzystanie z aplikacji takich jak Freedom.

Dzięki Freedom blokuję sobie dostęp do rozpraszających strony i aplikacji na czas nauki. Nie ufam swojej silnej woli, wole minimalizować ryzyko porażki.

2. Ogranicz sobie dostęp do internetu

Odłączenie się od internetu dla programisty rzadko wchodzi w grę, ale możesz wydzielić sobie tę część internetu która będzie potrzebna: stackoverflow, dokumentacja i tyle :).

A co z Youtube? Medium? Tam przecież też są przydatne źródła wiedzy! Owszem, dlatego co najwyżej dodaj wybrane kanały/artykuły do whitelisty. Same domeny zablokuj, ilość rozproszeń w tego typu miejscach jest po prostu za duża.

W tym celu również polecam Freedom bądź darmową alternatywę: RescueTime.

3. Wyznacz godzinę na pierwsze sprawdzanie wiadomości elektronicznych

Kiedy Twój dzień rozpoczyna się od wyrzutu dopaminy następującego przy każdym scrollu na FB, ciężko oczekiwać że następnie ochoczo zabierzesz się do ciężkiej pracy. W końcu po co męczyć się przez kilka godzin dla większej satysfakcji skoro teraz bawię się całkiem nieźle?

Stąd im później “wystawisz się” na działanie social media, tym lepiej.

Ja postawiłem sobie złotą zasadę: do wszystkich aplikacji komunikacyjnych zaglądam pierwszy raz po 11. Dzięki temu mam zagwarantowane co najmniej trzy godziny pracy w pełnej koncentracji.

4. Korzystaj z techniki pomodoro

Pomodoro, to podobnie jak medytacja, technika o której skuteczności słyszał praktycznie każdy a nie korzysta z niej prawie nikt.

Cała ta technika kręci się właśnie wokół skoncentrowania się przez określone okienko czasu na wybranym zadaniu. Moją ulubioną zaletą tej metody w porównaniu do “sesji nauki na wyczucie” jest jasny pomiar produktywność, możliwość zaplanowania pracy jaką chcesz wykonać (np. 4 pomodoro nad artykułem o koncentracji). Dzięki temu po zakończeniu czujesz większą satysfakcję z realizacji wyznaczonego celu. Na dodatek świadomość, że po sesji skoncentrowanej pracy nadchodzi przerwa, dodaje entuzjazmu do odhaczania nawet tych mało przyjemnych zadań.

5.Podsumowanie i planowanie

Przed zakończeniem sesji nauki przejrzyj co udało się zrobić danego dnia, przygotuj todo na kolejny dzień.

Taka refleksja odnośnie czynionych postępów to świetna okazja do docenienia swoich wysiłków. Pozytywne emocje to najlepszy sposób na wzmacnianie wzorców zachowań. Zresztą to jeden z głównych powodów, dla których social media są tak skuteczne w przyciąganiu naszych gałek ocznych.

W obliczu braku planów umysł ma tendencję do zastanawiania się nad tym “co dalej”, przez co “odpoczynek” po ciężkim dniu może się okazać bardziej męczący niż sama praca. Dlatego pamiętaj również o zaplanowaniu zadań na następny dzień. Wtedy będziesz mógł w pełni odpocząć a na drugi dzień łatwiej będzie Ci się skoncentrować. W końcu siadasz do czegoś co zostało postanowione już wcześniej, co zostawia mniej miejsca na prokrastynacje.

Podsumowanie

Skoncentrowana praca, pozbawiona rozproszeń, pozwoliła mi podnieść produktywność do poziomu, o którym wcześniej nie miałem pojęcia. Uważam, że to właśnie dzięki temu byłem w stanie pracować, studiować dziennie, prowadzić bloga i kanał na yt jednocześnie uprawiając sport i dbając o relacje z najbliższymi.

Nie czekaj, aż przez rozproszenia cały cenny czas przecieknie Ci przez palce. Zabierz się za trening najważniejszego mięśnia każdego programisty. Koncentracja to siła, która da Ci niesamowitą przewagę w realizowaniu celów biznesowych i osobistych.

Powodzenia 💪!